• w nowym domu
    w nowym domu
  • w nowym domu
    w nowym domu
  • w nowym domu
    w nowym domu
  • w nowym domu
    w nowym domu
  • w nowym domu
    w nowym domu
  • w nowym domu
    w nowym domu
  • w nowym domu
    w nowym domu
  • w nowym domu
    w nowym domu
  • w nowym domu
    w nowym domu
  • w nowym domu
    w nowym domu

Zosia

Zosia trafiła do nas na długo przed umieszczeniem jej na stronie.
Dostałam informację o kotce leżącej pod samochodami i poprosiłam Anię, żeby pojechała i zobaczyła co się dzieje.
Ania poinformowała mnie, że z kotką wszystko w porządku, ale że jest bardzo chuda, miziasta i zdezorientowana.
Mówiła, że rozmawiała z ekspedientką, która powiedziała jej, że kotka od dłuższego czasu błąka się po okolicy i jest przez nią dokarmiana.
Ekspedientka była bardzo podejrzliwa, kiedy usłyszała, że chcemy ją zabrać, przygotować do adopcji i poszukać jej nowego domu.
Na szczęście dała się przekonać i Zosia wylądowała u mnie.

Zosia w pierwszym tygodniu się bardzo pochorowała. Oczywiście apogeum musiało nastąpić po 20:00, kiedy wszystkie lecznice w Pabiacach są zamknięte.
Pojechaliśmy do najbliższej w Łodzi całodobówki i tam się też okazało po zrobieniu usg, że kotka jest we wczesnej ciąży.

Miała zostać wysterylizowana od razu po zakończeniu leczenia.
Niestety kilka dni później kotka poroniła - też w nocy!!!


I znów pojechaliśmy do Łodzi, gdzie miała na cito robioną sterylizację w nocy.
Po sterylizacji Zosia doszła do siebie, niestety nie wyleczyła się aż do tej pory z kociego kataru.
Miała podawany kilka razy Zylexis, leki uodparniające, jednak nigdy nie było tak dobrze, by móc ją zaszczepić.

Kotka nadal jest leczona, a my mamy nadzieję, że w końcu uda nam się ją zaszczepić i zacząć szukać nowego domu.

Zosia z charakteru jest wyjątkowa. Bardzo przyjazna i bardzo proludzka. Uwielbia się przytulać i być noszona na rękach:-)

Kontakt w sprawie ewentualnej adopcji:

Magda 519-421-876

---

Udało się:-)

Zosia znałazła super dom i super opiekunów w Piotrkowie Trybunalskim.

Na początku miała pewne problemy z adaptacją (nie chciała jeść, był problem z kupką) ale już teraz wszystk jest na dobrej drodze:-)
W domu Zosia ma jeszcze swojego towarzysza kocurka, z którym świetnie się już bawi:-)

A taki mail od opiekunów Zosi przyszedł na naszą skrzynkę wraz ze zdjęciami:-)

"
Nasza Zosia ma się bardzo dobrze. Nie ma problemów z jedzeniem ani fizjologicznych. Każdemu kto ma kotka w domu, radzę - koniecznie drugi kot. Jest to z korzyścią dla kotków i jego właściciela, a ile przy tym pozytywnych wrażeń dla właściciela. Nasze kocurki, jeżeli chodzi o temperament, wzajemnie się uzupełniają. Zosia żywiołowa, ale bardzo wdzięczna i Amiguś kot bardziej (jak bym to nazwała) spokojny, są za sobą, dokazują, ale bez wyrządzania szkód. W dniu dzisiejszym, postanowiłam Zosi zrobić pierwszą kąpiel. Oczywiście jest to dla kota sytuacja stresująca. Zosia przez pierwsze kilka chwil bardzo protestowała i trochę pomiauczała. Proszę sobie wyobrazić, że Amiguś bronił ją w ten sposób, że wskoczył na brzeg wanny miauczał i kilkakrotnie ugryzł mnie w rękę . Nie były to oczywiście mocne ugryzienia, ale sam fakt jak bardzo stanął w jej obronie, a po kąpieli asystował przy niej. Naprawdę dla mnie zajście bardzo wzruszające. Po kąpieli oba kotki wygłaskałam , przytuliłam, jest ok. Zosia już spokojna, wysuszona, śpi spokojnie na wersalce. Zdjęcia są zrobione, ale przyślę je w inny dzień bo gdzieś kabel od aparatu do komputera zaginął. Ola mówi, że Zosię kocha.
Pozdrawiam.
H.N.