Duduś - ex wiejski burek, a teraz domowy pieszczoch, czyli polski "chau chau"


Duduś - brzydkie kaczątko, czyli wiejski burek z okolic ruchliwej szosy, na którego nikt nigdy nie zwracał uwagi.
Po oddaniu właścicielowi Aresa znalezionego w mróz na stacji benzynowej na odludziu, w drodze powrotnej do domu zgarnęłam wiejskiego burka, którego obserwowałam już od jakiegoś czasu.
Pies wygłodzony, rzucał się na suchy chleb.
Zaniedbany, pod stertą futra wystające żeberka.
Zarobaczony, w kupie mnóstwo członów tasiemca.
W życiu nie był w domu, do tej pory boi się wchodzić do pomieszczeń, wchodzić i schodzić po schodach.
Nawet nie w głowie mi wywieszać ogłoszenia, że właściciel poszukiwany.
Jeśli miał właściciela, to ten już powinien zacząć się wstydzić!
Duduś trafił do mnie na tymczas i z dnia na dzień rozkwita psiur.
Z kotami nie ma żadnego problemu, to one go zdominowały.
Jest czysty, wytrzymuje moje wyjścia do pracy.
Do innych psów na podwórku bardzo przyjazny.
Na smyczce flexi prowadzi się go z całą przyjemnością.
Szukamy mu domu.
I im szybciej go znajdzie, tym szybciej trafi do mnie na tymczas kolejny potrzebujący psiur.

Kontakt w sprawie adopcji: 514 721 029


22-09-2014
Duduś "awansował" do grupy zwierząt trudnych do adopcji.
Niestety jego największą wadą jest notoryczne uciekanie z miejsca zamieszkania.
Należy go cały czas pilnować, kilka razy uciekł i trzeba było go szukać.
Był już raz adoptowany, ale też uciekał - taka "dusza wędrownika".
Swoje niezadowolenie okazuje przez sikanie w domu.
Poza tym nie ma wad :-)