Sabinka i Kajtek

Urocze rodzeństwo: czarno-biała Sabinka i tygrysek Kajtuś

 

Podczas zabawy dzieci usłyszały cichutki płacz kociąt.

Na szczęście reakcja dzieci przeważnie jest ta sama - jakie śliczne, zabierzmy je do domu..., ale już reakcja dorosłych jest "inna', więc...

telefon do Fundacji

 

Kocięta trafiły do nas skrajnie wyczerpane.

Musiały długo być bez mamy-kotki.

Co się z nią stało?, a może kocięta zostały tam podrzucone?

 

Uratowane zostały w ostatnim momencie.

Bez jedzenia, na słońcu, 4-tygodniowe maluchy nie miały szans na przeżycie.

 

W pierwszej kolejności maluchy pojechały do weterynarza.

Szybko okazało się, że jedyne co im dolega to... głód.

To głód spowodował, że te bezbronne kociaki, aby przeżyć nauczyły się ("ciućkając") jeść!

To instynkt przeżycia spowodował taką reakcję - wejść do talerza i "warczeć" na każdego, kto by chciał odebrać jedzenie :-)

 

Obecnie maluchy mają 2 miesiące.

Nadal mają apetyt, ale już nie "warczą", już nie boją się, że im ktoś zabierze jedzonko.

Uwielbiają się przytulać, potrzebują bliskości człowieka, może dlatego, że nie miały swojej mamy.

Gdy śpią, oczywiście na łóżku ze swoją Opiekunką, to najchętniej wtulają się tworząc "kolorowy, koci szaliczek".

 

Lubią się bawić, polować na różne "groźne" stwory jak papierki, piłeczki, czy piórka.

Uprawiają wspólnie różne sporty - zapasy, biegi z przeszkodami, gimnastykę akrobatyczną :-)

 

Są zdrowe, mają ks. zdrowia.

Korzystają z kuwety.

 

Kontakt w sprawie adopcji: 530 756 345