Sofi




Niedziela, pochmurny wieczór - zimno, pada deszcz.
Taka pora roku, taka pogoda - niestety.
W taki wieczór najchętniej zostajemy w domu, popijając ciepłą herbatę.
Niestety telefon i prośba o pomoc = kotek Maluch "płacze" uwięziony w starych ruinach budynku.
Na szczęście są i tacy ludzie, którzy nie potrafią przejść obojętnie, gdy słyszą taki płacz.
W czasie trwania "akcji ratunkowej" następny telefon: mały kotek jeszcze żyje, leży na śmietniku i nie ma oczu!
Co teraz? - najlepiej byłoby rozdwoić się.
Szkoda, że jest nas tak mało w Pabianicach.
Dużo więcej można byłoby pomóc zwierzętom, gdyby było więcej wolontariuszy.
Trzeba jechać i pomóc.

Faktycznie kotka spokojnie leży i ciężko oddycha, kicha i... ma oczy, tylko zamknięte przez zaschniętą ropę.
Widok straszny.
Od razu pojechała do dyżurującego weterynarza.
Tam okazało się, że ma zapalenie dróg oddechowych i ogólnie jest przeziębiona.
Po umyciu oczek kotka z zadowoleniem zaczęła mruczeć (nie wiadomo jak długo miała zalepione te oczka).
Otrzymała potrzebne lekarstwa i zamieszkała w domu tymczasowym.

Dziś jest już zdrowym 5-miesięcznym kociakiem.
Rozpiera ją energia - po prostu jest wszędzie.

Ostatnio siedziała w trudno otwieranej szafce, na talerzach - jak tam weszła nikt tego nie wie.
Zaczepia inne koty i chce się bawić.
Może całymi godzinami biegać za piłeczkami.
Zastanawiające jest - ile energii jest w tym małym stworzonku.
Gdy nareszcie zaśnie (najchętniej blisko człowieka) przypomina maskotkę, którą chętnie chciałoby się przytulać - taki z niej Słodziak. Jest pierwsza do jedzenia - niecierpliwe robi ósemki wokół nóg :) domagając się posiłku.
Nie ma też problemu z kuwetą.

Sofi ma bardzo dużo obowiązków: musi zaczepiać każdego kota, poganiać piłeczki, pogryźć zabawki itp. - tyle roboty na jednego kociaka :)
Ale ma też chwile, gdy sama przyjdzie na kolana, przytuli głośno mruczeć domagając się pieszczot.
Można cały czas na nią patrzeć a uśmiech będzie nam zawsze towarzyszył.
Teraz szuka domu, gdzie będzie mogła żyć i cieszyć swoim widokiem dobrych ludzi.

Kontakt w sprawie adopcji: tel 530 756 345

Maluch z ruin też został uratowany.



Nasz "łobuziak w spódnicy" znalazł super dom. Mieszka teraz w Warszawie. Nic sobie nie robi z tego, że mieszka w stolicy - nadal trzymają Jej się figle i psoty.
Bądź szczęśliwa Malutka!



Sofka wróciła! Nie chciała mieszkać w stolicy. Wybrała sobie wieś - tam jest szczęśliwa. Codziennie przynosi swojej Opiekunce upolowane myszy i krety.
Teraz wiemy, że potrzebowała wolności i przestrzeni. Uwielbia biegać po polu, leżeć na trawie.
Niestety sytuacja materialna Opiekunki jest zła (straciła pracę), a pod jej opieką jest jeszcze kilka innych kotów. Staramy się pomóc, ale nie ukrywamy, że każda pomoc będzie mile widziana