7 luty 2010 - Grześ - następny kocurek na tymczasie


Grzesia przyniosła nam osoba, która pół roku wcześniej adoptowała od nas Kasiulę
Nie ukrywam, że jest dla nas ogromnym ryzykiem przyjęcie tego kota do naszego domu tymczasowego.
Grześ jest niestety cały zagrzybiony, bardzo widoczne są przerzedzenia sierści na całym ciele. Grzybica jest wyjątkowo zakaźna, dlatego kocurek jest izolowany, a my staramy się przedsięwziąć wszelkie środki bezpieczeństwa, żeby żaden z naszych kociaków na tymczasie się nie zaraził.
Koszt leczenia i szczepienia kociaków byłby wtedy dla nas zabójczy...:-( Bardzo ubolewam nad faktem, że kocurek nie mógł zostać na tymczasie u osoby, która nam go przyniosła.
Ale kocurek jest bardzo oswojony, gadatliwy i miziasty i szkoda było go zostawić w miejscu, gdzie został znaleziony. Jestem pewna, że jesteśmy w stanie odmienić jego los i po wyleczeniu znaleźć mu wyjątkowy dom.
Grześ jest już po pierwszej szczepionce na grzybicę i jak tylko nasz śmierdziuszek będzie zdrowy, podda się go zabiegowi kastracji.