30 stycznia 2011 - PRAWDZIWI MIŁOŚNICY ZWIERZĄT SĄ WŚRÓD NAS!!!


Podziękowania dla Pani Magdaleny Rutkowskiej i dla całego personelu prywatnej Kliniki Weterynaryjnej Pana Włodzimierza Jachmana!!! Szczególne wyrazy szacunku i podziękowania dla Pana Piotra Jachmana!!!


Dyziek od dwóch miesięcy poddawany był działaniu lasera oraz przyjmował zastrzyki z NIVALINU i MILGAMMANY.
Efekty są - tylnie łapki stały się sztywniejsze, próbuje nimi ruszać.
Ogonkiem również rusza (często go gania).
Największym problemem stały się dawno nieużywane mięśnie.
Tu potrzebna była pomoc rehabilitacyjna...

Pierwszą konsultantką Dyzia była Pani Magdalena Rutkowska.
Jest to uznana rehabilitantka, która pomogła wielu zwierzakom.
Oceniła Dyzia na rokującego, lecz terapia musi trwać od 3 do 6 miesięcy.
Co jeszcze można zrobić dla Dyźka?
Dużo, trzeba tylko nie poddawać się!

Trafiliśmy z Dyziem do Prywatnej Kliniki Weterynaryjnej Pana Włodzimierza Jachmana w Łodzi - jest to bardzo znana i ceniona klinika.
Tam oprócz fachowej opieki weterynaryjnej Dyziek dostał pomoc teraz najbardziej mu potrzebną.
Zajął się nim wspaniały fizjoterapeuta Pan Piotr Jachman.
Pan Piotr pierwszy nazwał schorzenie Dyźka - jest to porażenie spastyczne.
"Porażenie spastyczne - porażenie kurczowe spowodowane uszkodzeniem OŚRODKOWEGO UKŁADU NERWOWEGO.
Objawia się wzmożonym napięciem mięśniowym, przykurczami, odruchami patologicznymi (...)"

Brzmi groźnie, ale ze wszystkim można sobie poradzić.
Pan Piotr zaplanował szereg zabiegów, które kotek będzie przyjmował.
Na początek magnetoterapia - jest to zabieg poprawiający metabolizm każdej komórki nerwowej, co prowadzi do regeneracji układu mięśni.
Trwa to 20 minut.
Następnie zabieg z ciepłolecznictwa przy użyciu lampy Solu (15 minut).
Kolejnym zabiegiem jest elektroterapia - jest to zastosowanie prądu galwenicznego - Dyziek ma zakładane elektrody przez cały rdzeń kręgosłupa (od odcinka piersiowego do lędźwiowego (15 minut).
Dodatkowo wprowadził... bieżnię :)
Jest to zabieg z użyciem tzw. bieżni suchej wprowadzającej ćwiczenia pionizujące z asystą.
Cały personel kliniki i klienci oglądali zmagania naszego Dyzia - pierwszy raz kot był na bieżni! (do tej pory z tego przywileju korzystały tylko psy).
Z dużą precyzją Pan Piotr pomaga Dyziowi poruszać tylnimi łapkami.
Po pewnym czasie kociak "maszeruje sam", trzeba mu tylko trzymać zadek.
Sam Dyzio szybko się nudzi i nie bardzo chce mu się ćwiczyć, ale upór Pana Piotra sprawia, że musi "chodzić".
W lecznicy nadal otrzymuje zastrzyki z NIVALINU i MILGAMMANY i badany jest przez Pana Włodzimierza Jachmana.

Dobrze, że Dyź tam trafił - oprócz tego, że opiekuje się nim prawdziwy profesjonalista, to zyskał nowego przyjaciela.
Pan Piotr traktuje każdego swojego pacjenta jak kogoś bliskiego.
Widać, że to co robi przynosi Mu satysfakcję, rozumie, że zwierzęta czują i cierpią jak każdy z nas.
Takiego fizjoterapeuty i przyjaciela życzylibyśmy każdemu zwierzakowi!!!