29 sierpień 2010 - Nalo z pabianickiego schroniska


W sprawie tej suni zadzwoniła do mnie jedna z pabianickich Opiekunek kotów z prośbą o radę, jak można tej suni pomóc.
Podjechałam koło 19:00 na miejsce, żeby zobaczyć sunię. Mimo, że sunia miała na sobie obrożę i pejczyk, stan jej wskazywał na wielkie zaniedbanie ze strony właściciela. Na dodatek miała wyjątkowo duże sutki, co mogło wskazywać, że była karmiąca.
Miałyśmy dylemat, czy dzwonić do Straży Miejskiej, żeby ją zabrali do schroniska (u mnie w domu nie ma już totalnie miejsca na dodatkowego psa, a też nie znałam innego wolnego miejsca), czy ją zostawić ze względu na te hipotetyczne małe.
Dylemat ciężki. Zrobiłam wywiad i okazało się, że suczka już od samego rana koczuje w tym samym miejscu i zupełnie się z niego nie rusza.
Na dodatek zaczęła być agresywna w stosunku do przechodzących psów.
Po długim zastanowieniu podjęłyśmy decyzję i po suczkę przyjechał hycel.
Sunia trafiła do pabianickiego schroniska, a ja od tamtej pory ciągle o niej myślałam.
Zadzwoniłam do zaprzyjaźnionego schroniska w Niemczech z pytaniem, czy by nie przyjęli do siebie suczki. I zgodzili się:-)
Pabianickie schronisko zaczęło przygotowywać sunie do podróży.
Sunia wyruszyła ze mną w podróż do Niemiec 6 sierpnia.
Wspólna podróż bardzo mnie do niej zbliżyła i jak ją zostawiałam miałam łzy w oczach. Jednocześnie wiedziałam, że ma tam większe szanse na znalezienie dobrego domu. Poza tym niemieckie schronisko mogło jej zaoferować lepsze warunki.
Sunia dostała tam imię Nalo i już od samego początku zaadoptowała i zaprzyjaźniła się z tamtejszymi pieskami.

Teraz pozostaje nam tylko czekać i trzymać kciuki za znalezienie dobrego domu, czego z całego serca jej życzę!
Poniżej link z nowymi zdjęciami już ze schroniska w Niemczech.

Nalo w schronisku w Niemczech