7 kwietnia 2016 Gdzie jesteś koteczko?

W sierpniu 2014r Pan Mateusz D. z Łodzi (niestety nie możemy ujawnić dokładnych danych tego Pana, choć chciałoby się wykrzyczeć jego nazwisko i ostrzec - temu... nie dajemy zwierząt!) zaadoptował z Fundacji Miauczykotek kotkę Klarę.
Prześliczna, młodziutka (4miesiące), bardzo ufna i grzeczna - zdjęcie nr 1
W grudniu Nowy Właściciel kotki przysłał nam mail, gdzie opisał, że wszystko jest w porządku, kotka jest super i dołączył zdjęcie.
Zaufaliśmy temu człowiekowi, przecież tak cieszył się z kotki - "taka mądra, grzeczna, nie sprawia żadnych problemów..."
Obiecał stały kontakt i nowe zdjęcia
Minął rok, a Pan się nie odezwał, zapomniał?
Wolontariuszka, więc postanowiła skontaktować się z Panem Mateuszem.
On, lekko zdziwiony, kolejny raz zapewnił, że wszystko jest dobrze i obiecał przysłać aktualne zdjęcia.
Czekaliśmy miesiąc, dwa miesiące i ... nic.
Od tego momentu zaczęły się problemy z komunikacją - Pan Mateusz nie odbierał telefonu.
Nie wpuścił do mieszkania wolontariuszki, która niespodziewanie chciała go odwiedzić.
Myślał, że takim postępowaniem sprawi, że damy mu spokój.
Jego "wrodzona inteligencja" nie podpowiedziała mu, że możemy dzwonić z innego numeru :-(
Chyba miał nas już dość i oznajmił, że wydał kotkę swojej cioci, bo dziecko nagle dostało alergię.
Zapomniał o umowie, gdzie wyraźnie jest napisane, że nie może bez porozumienia z Fundacją wydać kotki.
Niestety Pan miał to ... gdzieś.
Dostaliśmy numer telefonu i adres do cioci, która miała być nowym opiekunem zwierzątka.
Nie udało nam się spotkać i zobaczyć kotki.
Na naszą prośbę Pani-ciocia wysłała nam zdjęcia kotki Klary (zdjęcia 2,3,4,5)

Takiego cudu jeszcze chyba nikt nie widział!
Biała w łatki kotka przeobraziła się w burą tzw "tygryskę".
Pomysłowość, a może głupota Pana Mateusza sięgnęła zenitu.
Zapomniał (cwaniak), że kiedyś przysyłał nam zdjęcia.
Jeszcze wplątał w tę intrygę ciocię, która "chciała tylko pomóc"

Potwierdził się fakt, że Pan Mateusz D. z Łodzi to kłamca i oszust, który lekceważy sobie innych ludzi (o stosunku do zwierząt nie wspominamy)!!!

Poprosiliśmy o pomoc Patrol Interwencyjny AS.
Ich też się nie przestraszył.
Powiedział (dokładny cytat) - "nie pamięta co stało się z kotką i ma to w dupie co z tym zrobimy..."
Taki Pan-Przyjemniaczek

Na koniec kilka słów do Pana Mateusz D:
Jaki przykład Pan daje swojemu dziecku tak postępując?
Brak szacunku dla zwierząt, później zapewne i dla ludzi.
Proszę pamiętać, że ten mały człowiek kiedyś dorośnie i może Pana potraktować podobnie...