6 marzec 2010 - kot z interwencji


Przyszły dzisiaj wyniki Dymnej. Na szczęście kotka nie ma nowotworu. Ale jej stan jest nadal ciężki. Ma ogromną ziarninę w buzi, brak zębów, pół szczęki zupełnie zdeformowana. Cały czas się ślini i ma problemy z jedzeniem. Na szczęście coś tam sama próbuje jeść. Ziarnina mogła powstać w wyniku ciężkiego uszkodzenia: wypadku, pobicia....


5 marca wieczorem otrzymałam smsa od Pani, w sprawie interwencji odnośnie chorego kociaka na jednym z pabianickich osiedli.
Numer telefonu do mnie otrzymała owa Pani od jednej z łódzkich fundacji, która podobno nie działa na terenie Pabianic (?)

Pojechałam na drugi dzień we wskazane miejsce, bez jakiejkolwiek nadziei, że kot tam będzie na mnie czekał.
I jak się zdziwiłam, bo ta kocia bida siedziała w połowie schodów prowadzących do piwnicy i mimo przejawów dzikości czekała na ludzką pomoc !!!

Wygłodzona weszła sama do zwykłego kontenerka, w której umieściłam puszkę whiskasa.

W pierwszej chwili myślałam, że kot jest po wypadku. Cały uśliniony z wykrzywioną mordką i języczkiem z boku.
Po wizycie u lekarza okazało się jednak, że mimo iż to nie był wypadek, stan kociaka jest ciężki.
W jego mordce jest mnóstwo polipów (narośli) przez które młody, roczny kot zupełnie stracił zęby. Wszystko jest napuchnięte i ropiejące. ISTNE PIEKŁO!
Na dodatek lekarz podejrzewa, że mogą to być zmiany nowotworowe:-(

Będziemy się starali ratować kociaka za wszelką cenę! I mamy nadzieję, że tym razem los będzie dla niego łaskawszy, a zmiany nie okażą się nowotworem.