6 listopad 2009

Wracałam z kolacji służbowej i było grubo po 23:00. Przed drzwiami zastałam pudło i zupełnie nie zdziwiło mnie to, co ujrzałam w środku.

W takich momentach zagryza się wargi i zastanawia się, czy to co się robiło i robi ma jakiś sens.

Bezmyślność ludzka nie ma granic! A pomoc i empatia przerzucana na innych to absurd jakich mało!

Mam obecnie 10 kotów w 32 metrach, miałam epidemie grzybicy, mam kota z chorą trzustką i codzienne sprzątanie po nim, wyjeżdżam na weekend i koty zostawiam same na dwa dni, nie stać mnie na zaszczepienie wszystkich kotów, dlatego niektóre z nich nie są poszczepione.
A podrzuca mi się pod drzwi chorego kota, który w najlepszym wypadku może mieć koci katar, a w najgorszym panleukopenie!
O tej godzinie nie jestem w stanie nic innego zrobić, jak tylko przełożyć kota do kontenerka i zamknąć w łazience.
A jutro rano muszę wyjechać i zupełnie nie wiem, co z tym kociakiem zrobić.

Goryczy dopełnia list od owej Pani i argument usprawiedliwiający podrzucenie kotka - BO JEJ MĄŻ MA ALERGIĘ!
Natomiast hojność tej osoby też nie zna granic. Razem z kotem ofiarowała nam buteleczkę kropli do oczu Gentamecin.