4 grudnia 2010 - jak Belmondo wrócił do swojego domu:-)

I znów historia niesamowita ze szczęśliwym zakończeniem:-)
Tego kota znalazła nasza kocia opiekunka w te największe mrozy...
Zawołała go, a on posłusznie zaczął za nią iść...
I nie miała go serca tam zostawić...
Pomyślała, że może się zgubił... może ktoś go wyrzucił, w końcu był niewykastrowany...
...I już mieliśmy go ogłaszać do adopcji... miał już zrobioną sesję zdjęciową i termin w lecznicy na kastrację... kiedy przypomniałam sobie, że ktoś szuka biało-rudego kocurka.
Zawitałam do tej osoby i pokazałam zdjęcia i okazało się, że to ten kot:-)

Kot wrócił do domu. Poprosiliśmy o szybką kastrację i o przyzwyczajenie kota do niewychodzenia.
To co go spotkało, to najlepsza możliwa opcja... Mógł wpaść pod samochód, złapać się w sidła, zostać zagryzionym przez psa lub otruty przez nieżyczliwych sąsiadów...

Apelujemy do wszystkich właścicieli wychodzących kotów! Takie cuda rzadko się zdarzają!