25 wrzesień 2012 - prawie jak Romeo i Julia

Ta historia ukazuje, że człowiek nie jest jedyną istotą, która czuje...
Na obrzeżach miasta w małym domku mieszka Starsza Pani, która kocha zwierzęta i im pomaga.
Sama miała dwa kotki, jak twierdzi "jest już stara i na więcej nie ma siły."
Miała dwa teraz został Jej tylko jeden kocurek.
Opowiadając mi historię Mruczusia bardzo płacze: kotek "zakochał się" w kotce, która mieszkała w sąsiedztwie.
Codziennie tam chodził i zadowolony wracał.
I tu zaczyna się dramat - to sąsiedztwo to zwykli pijacy, żule, którzy żyją po to, aby się napić.
Pewnego razu Mruczek długo nie wracał.
Zaniepokojona Starsza Pani zaczęła go szukać.
Z przerażeniem zobaczyła jak ten biedak czołga się do Niej, nie ma siły.
Zrozpaczona kobieta szukała pomocy u weterynarza, niestety kotek zmarł.
Weterynarz stwierdził, że tak pobitego zwierzaka jeszcze nie widział, był bity i kopany.
Nasuwa się jedna nazwa na takich: ZWYRODNIALCY!
Nie można ich nazwać ludźmi, bo obrazimy wszystkich normalnych ludzi.
Następna myśl to: po co tacy żyją, dlaczego nie zapiją się na śmierć?!

Starsza Pani bardzo przeżyła śmierć swojego pupila.
Zakopała go w ogródku pod oknem, "żeby był blisko Niej".
Parę dni później zobaczyła kotkę tych... sąsiadów.
Siedziała w miejscu, gdzie Starsza Pani zakopała Mruczusia.
Łzy same napłynęły Jej do oczu, teraz ona przyszła do niego...
Była codziennie w tym samym miejscu, aż któregoś dnia została i nie wróciła do swoich właścicieli.
Wkrótce okazało się, że kotka urodziła kociaka - "dziecko Mruczusia" twierdzi Starsza Pani.
Teraz mama-kotka i jej maleństwo (ma tydzień) mają bezpieczne schronienie.
Koteczka troskliwie zajmuje się malcem, ale nie zapomina codziennie być w ogródku, w tym jednym miejscu.

Starsza Pani opowiadając nie potrafi powstrzymać łez.
"Żyję tyle lat i nie rozumiem dlaczego to zwierze ma więcej uczuć niż ci, którzy szumnie nazywają się ludźmi?".

Babcia (tak każe się nazywać) poprosiła nas o pomoc w znalezieniu domu dla tej niezwykłej kotki i jej malucha.
Na razie troskliwa mama-kotka będzie opiekować się swoim kociątkiem.
Później będziemy chcieli ją wysterylizować i oddać do adopcji, malucha również.
Nie możemy pozwolić, aby to mądre, kochane zwierzę wróciło do TYCH OPRAWCÓW.
Kotka jest piękna - czarne, lśniące futerko i bursztynowe, mądre oczy.
Maluch będzie do niej podobny.
Już dziś szukamy dla nich domu.

Ta niezwykła historia mogłaby nas ludzi dużo nauczyć!
Ale niestety jesteśmy tylko ludźmi.


Kontakt w sprawie adopcji: tel 530 756 345