16 sierpień 2010 - okres letni

Do domu tymczasowego u Magdy doszła bura, dorosła i oswojona kotka. Zosia na wstępie się bardzo pochorowała, okazało się, że była już w ciąży. Żeby przeprowadzić sterylizację trzeba było w pierwszej kolejności kotkę wyleczyć. Niestety nie zdążyliśmy i kotka poroniła w środku nocy.
Pędem pojechaliśmy do najbliższej (ok. 20 km) całodobowej lecznicy, gdzie kotka od razu poszła na operację.
Obecnie Zosia czuję się coraz lepiej i mamy nadzieję, że nie będzie już żadnych powikłań.
Z parku przy ulicy Zamkowej, gdzie obecnie przeprowadzamy sterylizację kotek, zostały odłowione dwa bardzo chore maluchy. Mimo natychmiastowej pomocy weterynaryjnej (nawadnianie, antybiotyki) kociaki nie przeżyły nocy.
Koło miejscowości Ostrołęka znaleźliśmy idącego wzdłuż trasy kocurka. Kocurek wyglądał fatalnie, ledwo się chwiał na nogach. Ponieważ to była niedziela a my byliśmy w trasie, zawieźliśmy go bezpośrednio do Lecznicy Sowa w Łodzi, gdzie kocurek w razie czego mógłby pozostać w szpitalnym hoteliku. Niestety stan kocurka okazał się tragiczny, złamana poszarpana łapa, której obrażenia były tak ogromne, że nie nadawała się do amputacji, martwica skóry na żebrach (po przypaleniu!) oraz duże odwodnienie. Kocurek nie miał żadnych szans na przeżycie. Uśpiliśmy go, by nie przedłużać cierpienia.
Odeszła też od nas Zuzia. Kotka zachorowała z dnia na dzień i mimo usilnych prób nie udało się jej uratować. Lekarz nie postawił jednoznacznej diagnozy. Nie wyklucza się jednak panleukopenii.