16 luty 2010 - wizyta w lecznicy


Ogonkowi zaczął niestety usychać ogonek. Już wiadomo, że ze względu na martwicę nie da się go uratować. Pani doktor mówi jednak, że na szczęście jest to sucha martwica. Ma dojść do pewnego momentu, a ogonek ma podobno sam odpaść...(?)
Mamy się pokazywać z Ogonkiem w lecznicy raz na tydzień.

Cioteczce Rózi przepisano zastrzyki, a moja mama przez jakiś tydzień będzie na etacie kociej pielęgniarki :-]

Ze względu na pojawiające się u tymczasowych kociaków rozwolnienie niewiadomego pochodzenia zawieziona została dzisiaj kupka Wańki w celu zbadania obecności pasożytów, pierwotniaków i bakterii.